Projektanci okrzyknęli wabi-sabi nowym trendem 2018 roku, który zastąpić ma triumfujące w ostatnich latach hygge i lagom. Jednak wabi-sabi to nie tylko umiłowanie przytulności, ale przede wszystkim filozofia życia, z której wynikać mają wybory, jakich dokonujemy - również w kwestii urządzania wnętrz. Te dwa miło brzmiące japońskie słowa, oferujące nam radość prostoty, naturalności i autentyczności, są nie tylko antidotum na nieokiełznany konsumpcjonizm, ale również oswajają nas z nieuniknionym przemijaniem.
Wabi-sabi, czyli delikatne pęknięcia rzeczywistości
Japońska legenda opowiadająca o młodym człowieku imieniem Sen no Rikyu, ukazuje esencję wabi-sabi. Rokyu starał się nauczyć skomplikowanych zwyczajów zwanych Drogą Herbaty, poszedł więc do herbacianego mistrza Takeeno Joo. Ten poprosił go o zajęcie się ogrodem. Rikyu uporządkował ogród, a potem przyjrzał się niepokalanej przestrzeni, by przed przedstawieniem swojej pracy mistrzowi wstrząsnąć wiśniowym drzewem, osypując kilka jego kwiatów na ziemię. Do dziś Japończycy wspominają Rikyu jako tego, który do głębi zrozumiał ideę wabi-sabi...
Wabi-sabi narodziło się w XV wieku i było reakcją na dominującą estetykę przepychu, ornamentyki i bogatych materiałów. Zgodnie z tą filozofią radość czerpać należy ze wszystkiego, co jest w zgodzie z naturalnym trybem egzystencji, dążącej nieustannie do zniszczenia. Doskonałe jest w tym świetle to, co niedoskonałe: piękny kubek z uszczerbionym uchem, w którym mama podawała nam herbatę, wygodne krzesło z siedziskiem naznaczonym śladami naszych ciał, ściany odkrywające pod kolejnymi warstwami farby historię domu… W Japonii związana z takim postrzeganiem świata estetyka jest czymś naturalnym. W Europie możemy się jej nauczyć i wykreować tak, aby czuć się w niej swobodnie. Oto 5 prostych sposobów na osiągnięcie stanu doskonałej niedoskonałości we wnętrzach.


Japoński minimalizm
We wnętrzach zaaranżowanych w zgodzie z tą japońską estetyką powinno się przede wszystkim zachować umiar. Mebli, wyposażenia oraz dekoracji ma być dokładnie tyle, ile potrzebujemy, aby było nam wygodnie: sofa i fotel w salonie, do tego miękki dywan, zaś w sypialni duże drewniane łóżko spowite w naturalnych pościelach. Każdy nadmiar będzie niepotrzebnie komplikował przestrzeń, która ma gwarantować wytchnienie po dniu spędzonym w pracy, w świecie opanowanym przez nadmiar.


Pod hasłem “powrót do natury” kryje się wiele aspektów: od naturalnych materiałów takich jak drewno, kamień, wiklina, bawełniane i lniane tekstylia oraz ceramika, aż po odnalezienie własnego głosu we wnętrzach, które urządzamy. Inspiracją może być połączenie surowego stylu industrialnego z elementami rustykalnymi. Powracając do natury, czyli naszych korzeni, staniemy się bardziej uważni i zaczniemy dostrzegać piękno w najdrobniejszych przedmiotach.


We wnętrzach wabi-sabi dominować mają kolory neutralne i nawiązujące do barw ziemi: biel i szarości połączone z brązami, ochrą i przygaszonymi zieleniami. Takie zestawienie sprawia, że wnętrza “oddychają”, są przestronne i, zamiast przytłaczać, zapraszają do zanurzenia się w ich przytulnej atmosferze.


Jeśli dekoracje to tylko takie ręcznie robione, noszące ślady ludzkich rąk, o nieregularnej fakturze, nawet takie niepasujące do siebie. Doskonałe będą np. kubki ceramiczne, szczególnie te zrobione z kamionki. Jednym z przejawów wabi-sabi jest też japońska sztuka kintsugi, polegająca na naprawie potłuczonej ceramiki za pomocą laki z dodatkiem sproszkowanego złota lub srebra. Takie naczynia znajdziemy, m.in. w kolekcji autorstwa Marcantonio dla marki Seletti.


W domu urządzonym w duchu wabi-sabi widać, że ktoś w nim mieszka i można nawet rozpoznać, które przedmioty i miejsca ten ktoś lubi najbardziej. W takim domu znaczenie mają emocje, pozytywna atmosfera, nie zaś wartość przedmiotów, jakie w nim się znajdują. Choć może to brzmieć nazbyt filozoficznie, to jednak kryje się w tym prawda o tym, co najważniejsze w życiu - a w przedmiotach są to związane z nimi wspomnienia.


